Można by mi powiedzieć – jak się nie znasz na sporcie, to o nim nie
pisz, bo napiszesz bzdury. A rzeczywiście nie znam się na nim nic a nic.
Tak chyba jak spora część radnych, którzy jednak sportem się zajmują.
Ja ostatni raz na meczu piłki nożnej byłem w roku 1962, kiedy Stal
Mielec grała z Górnikiem Zabrze. Grała i przegrała. Ale co to był za
mecz. Ludzie stali aż do linii autowej, sędzia boczny biegał nie po
aucie, ale po boisku (bo nie było miejsca), i do tego nikt nikogo nie
pobił.
Broniący naszej bramki Mysiak miał okazję jeden jedyny raz fiknąć w
powietrzu salto, bo strzeliliśmy tylko jedną bramkę a Górnik nam sześć,
ale tam nikt nie fikał.
