3 maja wraz z żoną i mamą byliśmy we wsi Mazury, koło Raniżowa. Rozdałem obrazki
Matki Boskiej Chorzelowskiej - Królowej Rodzin i wspomniałem o Legionie Maryi.
Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci i zaproszeni na 10 czerwca.
Niezwykła historia
Kiedy
słonko wschodziło i było już nad klasztorem – wspomina z powagą z
powagą Boguń – nad tym słonkiem pojawiły się ślady stóp. Było ich kilka,
może kilkanaście w jednej linii. Takie te stopy były, jakby odciśnięte z
bosej nogi, wyraźne, jaśniutkie jak słonko. Z przodu się pojawiały, z
tyłu znikały. Tak to wyglądało, jakby ktoś nad słonkiem się przeszedł.
Ja widziałem i one widziały.
