Patrzę i nie wierzę, czytam i nie mieści mi się w głowie. Piszę sobie w
kolejnych felietonach o katastrofalnym upadku polskiej demokracji (na
co pewnie wielu puka się po głowie, kpiąc – a cóż ten Talarek bredzi) a
tu kolejny przykład z mieleckiego podwórka sam pacha się przed oczy. Bo
oto grupka ludzi niezadowolonych z konstrukcji obwodnicy Mielca i
pełnych pretensji do władzy innej niż sołtysia, wymyśliło sobie dla
wzmocnienia swojego niezadowolenia i protestu blokadę dróg dojazdowych
do strefy w godzinach rozpoczynania pracy.
Pod
przywództwem swojego sołtysa, do którego zakichanych obowiązków
należało między innymi alarmowanie tychże ludzi dwa lata wcześniej o
ewentualnym problemie z obwodnicą, wyłażą na drogę i dezorganizują ruch
drogowy dla tysięcy mielczan, którzy mają tego pecha, że nie mieszkają w
Trześni.
