Obyś
żył w ciekawych czasach – to znamy. Tylko co to są te „ciekawe czasy”?
Czy ciekawe dla każdego człowieka z osobna, czy może ciekawe dla
większej grupy ludzi, ba, dla całego społeczeństwa? Czy ciekawe z
udziałem, czy bez udziału zainteresowanych? Czy – jak mówi kolejne
przysłowie – ta ciekawość to pierwszy stopień do piekła, czy może brama,
przez którą wchodzimy w świat tajemnicy i ją odkrywamy? A może ta
ciekawość w potocznym, mieleckim rozumieniu - w odbiorze czytelników
felietonu czy też moich sąsiadów, którym ona widzi się niepotrzebną i
niebezpieczną - jest wkładaniem palców pomiędzy drzwi a framugę?
