Już oczami wyobraźni widzę niektórych moich nieumiarkowanych
krytyków, którzy na widok tego tytułu pukają się w czoło, mówiąc, że
zupełnie oderwałem się od oficjalnej rzeczywistości i przemieściłem się w
obszary zajmowane przez jej wrogów, a przynajmniej ludzi źle tej
oficjalnej rzeczywistości życzących.
Jakiż że zawód ich spotka, kiedy dowiedzą się, że właśnie czytają
króciutką recenzję z książki Marcina Króla, profesora idei, człowieka do
głębi związanego z tą że oficjalną rzeczywistością, wspierającego PO a
wcześniej UD, UW i ich klony, który w tym roku wydał pracę zatytułowaną
właśnie „Europa w obliczu końca”, i która to praca – ku mojemu
nieskończonemu zdziwieniu – przeszła bez jakiegokolwiek echa.
