Tetricus
to w łacinie człowiek smutny, ponury. Ja, niestety, mam ostatnio
wrażenie, że tetryczeję. Pewnie to nic nienormalnego u facetów w
starszym wieku, ale chyba przyszło do mnie zbyt wcześnie. W słowniku
tetryk to zrzęda, gdera, burczymucha, mantyka, maruda, ględziarz.
Zmartwiło mnie to odkrycie, ta konstatacja, tym bardziej, że równolegle z
powyższymi cechami staję się człowiekiem niesłychanie radykalnym w
swoich poglądach społecznych. I z wytłumaczeniem tego drugiego mam już
spory problem. Zawsze wydawało mi się, że radykalizm jest cechą ludzi
młodych, którzy w swoim niedoświadczeniu wierzą, że uda im się zmienić
świat. To jest dobre, bo – niezależnie od tego, że wiele zrobić się ze
światem nie da – jednak coś tam, na skutek ich szlachetnych porywów w
świecie się zmienia.